Szwajcaria saksońska – Czeska Szwajcaria (Niemcy – Czechy)

Po 3 godzinach jazdy z Opola zjeżdżamy z autostrady A4, jeszcze godzinka dzieli nas od celu. Po chwili krajobraz za oknem robi się coraz to bardziej pofalowany. Malownicze wzgórza są rozlane po horyzont – przechodzą jedno w drugie, są skąpane w zieleni. Gdzieniegdzie zaczynają z nich wyrastać strzeliste skały. Boki parku otula meandrująca rzeka Łaba. Całość przecinają kilometry ścieżek rowerowych, kilometry szlaków pieszych, miejsca w których przeprawa odbywa się wyłącznie łodzią. To właśnie Czesko-Saksońska Szwajcaria położona na granicy niemiecko-czeskiej, nieopodal Drezna. Miejsce na bardzo przyjemny weekend z naturą.

Co warto zobaczyć?

Most BASTEI

Bastei to kamienny most będący chyba największą atrakcją regionu. Stanowi on połączenie skał z ruinami średniowiecznego zamku Neurathen. Do połowy XIX wieku most był drewniany, następnie przybrał postać widoczną aktualnie. Most można podziwiać z kilku punktów widokowych z obu stron mostu. By dojść do dwóch bezpłatnych punktów tuż przed wejściem na most należy skręcić w lewo lub też przejść przez most i wejść (za 3 EUR) na ruiny zamku Neurathen, skąd poza pięknym widokiem na Bastei rozpościerają się ładne panoramy okolicznego parku.
Most zbudowany jest z piaskowca dzięki czemu ładnie wkomponowuje się w towarzyszące mu skały. Zawieszony jest kilkadziesiąt metrów nad Łabą, można z niego podziwiać rzekę.

Wejście na most, porobienie fotek, przejście ruin zamku zajęło nam może z 1-1,5 h. Wejście jest bezpłatne (płatny jest za to parking), nie ma godzin otwarcia i zamknięcia. Jest to bardzo popularne miejsce warto więc tu zjawić się wczesnym rankiem lub późnym popołudniem, kiedy nie ma jeszcze dzikich tłumów. Zawsze ktoś będzie, ponieważ zaraz obok ok. 150 metrów od mostu zlokalizowany jest hotel.

Widok z mostu na miasto Rathen i meandrującą rzekę Łabę.

Jak dojechać?

Najwygodniej region zwiedza się autem lub rowerem. Warto w nawigację wrzucić adres parkingu pod Bastei, abyście nie trafili tak jak my do centrum miasteczka Rathen (do którego wjeżdżać mogą wyłącznie mieszkańcy i goście hotelowi). Nas tym razem google tak elegancko poprowadził, że przejechaliśmy przez centrum miejscowości i kiedy wjechaliśmy na promenadę przyszło mi na myśl, że chyba nie tędy droga. 🙂 Oby nasza kolekcja mandatów z Niemiec się nie powiększyła.

Zaparkować możecie tuż pod Bastei, znajdują się tam dwa parkingi (pierwszy na mapce poniżej) – znajduje się 5 min drogi od kompleksu Bastei oraz drugi oddalony jakieś 2,5 km dalej. W przypadku gdy zaparkujecie dalej warto podjechać autobusem, bo te 2,5 km zdecydowanie nie porywa 😉
Co ciekawe z pierwszego parkingu można podjechać fasiągiem niczym na Morskie Oko. Co ciekawsze przejeżdża się kawałek, który pieszo pokonuje się w 5 minut…
Wjeżdżając na parking pobieracie bilecik parkingowy. Przy wyjeździe podchodzicie do automatu, opłacacie i otrzymujecie bilet wyjazdowy. Jeśli uda nam się zmieścić w 3 h opłata wynosi 3 EUR. Bilet wyjazdowy ważny jest 10 min.

Dla osób lubiących powędrować dobrym rozwiązaniem może być pozostawienie samochodu po drugiej stronie Łaby na parkingu „Parkplatz Oberrathen”, wtedy na drugą stronę można przeprawić się barką i wspiąć kilkadziesiąt metrów w górę na most.

Twierdza KONIGSTEIN

Z mostu można dostrzec położoną kilka kilometrów dalej twierdzę Konigstein. Tym razem do niej nie dotarliśmy, ale informacje wskazują, że jest imponująca – zajmuje powierzchnię 13 boisk piłkarskich, góruje ponad 200 metrów nad poziomem Łaby, zobaczyć można jedne z najstarszych niemieckich koszar. Wstęp 10 EUR + 5,5 EUR/4h/parking.

Divoká soutěska i Wąwóz EDMUNDA

To kilkukilometrowy przełom rzeki Kamienica, z utworzoną wzdłuż niej trasą pokonywaną na przemian pieszo oraz łodziami. Dzieli się na dwie części i można ją pokonać w obie strony lub tylko w połowie.

Divoka Souteska to bardziej dzika i ciut mniej popularna część wąwozu, po 20 minutowym spacerze przez las (niebieski szlak), skręcamy w prawo i wchodzimy w wąwóz, gdzie z obu stron wznoszą się wysokie pionowe ściany z piaskowca. Prawie jak fiordy, tylko w wersji mini 😉 W tej dzikszej części sporą część przechodzi się po drewnianych platformach przytulonych do skały, biegnących tuż nad taflą rzeki. W pewnym momencie dochodzimy do kasy, gdzie trzeba zapłacić myto coby flisak zabrał nas w dalszą podróż ok. 20-osobową łodzią. Na szczęście rzeka jest płytka i nie trzeba ubierać kapoków. Łodzie napędzane są siłą rąk flisaka (a na łodzi przypominam jest ok. 20 pax) odpycha nas tyczką – jest prawie jak w weneckich kanałach – tylko ta gondola trochę większa i flisak nie śpiewa. 🙂 Jako że jesteśmy na pograniczu czesko-niemieckim to flisacy raczą nas opowieściami o mijanych formacjach skalnych w obu tych językach. Standardowo uświadczymy skały przypominające – żabę, rodzinę, słonia itp. Rejs trwa ok. 20 min.

Dalej czeka nas kolejny trekking do zdecydowanie popularniejszej części – Wąwozu Edmunda. Tam już ruch jak na Marszałkowskiej, po chwili mamy wodopój w formie schroniskowej, coś do przekąszenia też się znajdzie.

Tutaj mijamy flisaka, który o godzinie 11:00 dopija sobie przy mnie browarka i idzie dalej z nami w kierunku kolejnej łodzi, którą znowu wyruszymy w 30 minutową podróż … z tym samym flisakiem, który przed chwilką dopił bronka. W sumie to Czechy, więc nawet jak by pyknął ziółko przed południem to nie powinniśmy się dziwić. 😉 Po drodze mijamy czeską Niagarę! Emocje jak na grzybach – to trzeba zobaczyć samemu!

Na koniec znowu 25 min spacerku i trafiamy do miejscowości Hrensko, gdzie można zrobić przerwę na lunch. Oczywiście najlepszy jest klasyk – Smažený sýr s hranolkami a tatarskou omáčkou i do tego czeskie piwo lub kofola (czeski odpowiednik cola-coli).

Drewniany pomost wzdłuż Divoká soutěska
Drewniany pomost wzdłuż Divoká soutěska
Przejście między Divoká soutěska a Wąwozem Edmunda
Przeprawy łodziami w Wąwozie Edmunda
Wąwóz Edmunda

BRAMA PRAVCICKA

Niezwykła formacja skalna, która powstawała miliony lat, w wyniku wietrzenia możemy zobaczyć największą na naszym kontynencie bramę skalną z piaskowca. Mierzy ona 16 metrów wysokości oraz 26 metrów szerokości. Jest głównym symbolem Czeskiej Szwajcarii. U jej podnóża w XIX wieku postał Pałacyk Sokole Gniazdo. Wybudowany przez lokalnego właściciela dóbr ziemskich księcia Edmunda Clay-Aldringen. Całość tworzy razem bardzo ładną kompozycję.

Podejście pod Bramę wymaga odrobiny wysiłku. Z parkingu (oczywiście płatnego) jest to jakieś 45-60 min drogi – w zależności od Waszej kondycji, jest to jednak podejście pod górę. Tuż przy schronisku dochodzimy do bramek (!) coby wejść na teren kompleksu należy zapłacić 75 Koron lub 3 EUR. Możemy się dziwić, ale przynajmniej cały teren jest zadbany i w cenie mamy darmową łazienkę 😉 Opłaty za wstęp są pobierane od ponad 100 lat praktycznie na tym samym poziomie, więc ja to szanuję.

Po wejściu myślę, że najlepiej skręcić od razu w lewo na trasę widokową ustawioną naprzeciw bramy. Po schodkach wdrapujemy się na skałę i idziemy jej górą – bez obaw po obu stronach barierki zabezpieczają nas przed spadnięciem. Z tego miejsca rozpościera się najpiękniejsza panorama okolicznych skał skąpanych w zieleni gęstego lasu oraz samej bramy z pałacykiem.

Schodząc w dół możemy zajść do budynku coś przekąsić, skorzystać z łazienek, odwiedzić sklepik z pamiątkami.

Jak dojechać

Najważniejszą informacją jest – aby nie pozostawiać samochodów w miejscach do tego nie przeznaczonych. Po obu stronach granicy na bieżąco jeżdżą patrole i zakładają blokady na kołach. Sami byliśmy świadkami jak nie minęło 5 min od zaparkowania auta i już ktoś miał żółtą obrączkę na kole. Poniżej parking znajdujący się najbliżej wejścia do bramy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *