Smog robi nam dobrze

Niedziela wolna od handlu i wyjątkowo wolna także dla mnie od pracy. Plan jest prosty – poleżeć przed tv, poczytać, pobyczyć się. Tuż po przebudzeniu czujemy jak nas coś gryzie w gardle, wyświetlacz w oczyszczaczu powietrza świeci się na czerwono. Szybko potwierdzamy w internecie, że normy są już przekroczone o kilkaset procent. Krótkie porozumiewawcze spojrzenie i już wiemy, że smog zrobi nam dobrze….*

Kiedy wstajemy po godzinie 9 i dnia nie pozostaje już zbyt wiele to z Opola można obrać jeden kierunek – Biskupia Kopa. Przejeżdżając przez wioski praktycznie za każdym razem włączamy wewnętrzny obieg powietrza. To niewyobrażalne co ludzie sami sobie gotują, a raczej spalają. Po godzinie drogi, kiedy wreszcie docieramy na miejsce i ruszamy na szlak, mamy to cudowne uczucie sztachnięcia się czystym powietrzem. Człowiek cieszy się jak głupi, że ostre, zimne powietrze drażni nosdrza.

CAŁY TEN SMOG
Ostatnimi czasy wszędzie o nim głośno. Wiele osób twierdzi, że temat jest przereklamowany, że najgorsze powietrze jest w Krakowie, że nas w Opolu problem nie dotyczy. A tutaj nic bardziej mylnego, zdarzają się dni takie jak dziś, kiedy w Opolu jest najgorsze powietrze w Polsce.


źródło: Interia.pl

Wielu naszych znajomych twierdzi, że się nie zna na tym smogu, skąd ma wiedzieć kiedy jest źle, a kiedy nie? Zwłaszcza, że miasto ma właściwie głęboko gdzieś informowanie mieszkańców o złym stanie powietrza – być może gdyby rzetelnie o nim informowało więcej mieszkańców zaczęłoby dopominać się o działania władzy, które aktualnie skupiają na wycince drzew i betonowaniu placów…., a media udostępniają informację albo kiedy długo jest źle i w zasadzie się już polepsza albo kiedy jest już mega tragicznie.

Główne czynniki to poziom pyłu zawieszonego PM10 i PM2,5 na chłopski rozum to określenie mieszanek toksycznych substancji w powietrzu, które są tak małe, że przenikają do płuc. Bardziej szkodliwe wedle światowej organizacji zdrowia jest PM2,5 ze względu na niewielkie rozmiary dostaje się z płuc do krwiobiegu.

DOPUSZCZALNE NORMY W POLSCE:
PM 10 – 50 µg/m3
PM 2,5 – 25 µg/m3

W trakcie tworzenia artykułu za oknem jest PM10 – 265 µg czyli 529% normy, a PM2,5 – 155 µg, czyli jakieś 620% normy… Wdychanie na dworze tego syfu dłużej niż 20 min zaczyna niekorzystnie oddziaływać na organizm. Nagle w pracy wiele osób ma chrypkę, drapie ich gardło. Niektórzy mają zatkane zatoki, bolące głowy. Spada odporność, zaczynają się choroby. Najgorsze jest niewidoczne dla oczu – ryzyko zawału, nadciśnienia, nie wspominając o zagrożeniach dla kobiet w ciąży.

GDZIE TO SPRAWDZAĆ?

Aplikacje i strony są zrobione w jasny i przejrzysty sposób. Nie trzeba pamiętać od jakiego poziomu zaczyna się niebezpieczne stężenie. Praktycznie na każdym portalu jest wskazany procentowy poziom zanieczyszczenia, oznaczony kolorem (zielony – dobra jakość, żółty – średnia, czerwony, fioletowy zła). Dodatkowo większość stron zamieszcza odpowiedni, krótki komentarz. Nam do gustu przypadł projekt studentów AGH pod nazwą Airly. Mają rozbudowaną sieć czujników montowanych przez specjalistów (inne firmy sprzedają urządzenia, które kupujący może sam zainstalować – niekoniecznie dysponując właściwą wiedzą w tym zakresie).

Polecamy stronę Airly:
https://airly.eu/map/pl/

Są także aplikacje, które przetwarzają dane z różnych czujników jak np. Kanarek. Inną stroną, na której mamy dane z samodzielnie montowanych czujników jest looko2 – https://looko2.com/

RZEŚKO I ŚWIEŻO NA BISKUPIEJ KOPIE, czyli jak smog zrobił nam dobrze

Zatem nie pozostało nam nic innego jak rzucić wszystko i wejść na Biskupią Kopę, aby choć trochę pooddychać świeżym powietrzem.
Wystartowaliśmy z Doliny Bystrego Potoku w Pokrzywnej, gdzie bez problemu można zostawić auto. Lubię tą trasę, ponieważ po drodze jest kilkunastometrowa drabinka, którą trzeba się wspiąć. Można poczuć się prawie jak w jakiś wysokich górach 😉

Trasa: Dolina Bystrego Potoku, parking w Pokrzywnej – Kaplica polowa | mapa-turystyczna.pl

Podejście na Biskupią Kopę jest monotonne, ciągle w górę, w górę, w górę. Przez większość szlaku wiedzie szeroka droga. Łatwa do pokonania nawet z dziećmi (omijając drabinkę, która jest tuż przed wejściem na żółty szlak). Początkowo teren jest mocno zalesiony. Jednak im wyżej tym bardziej się przerzedza.
Kilka ładnych lat nie było nas w Opawach. Mimo, że śledziliśmy internetowe wpisy o wielkiej wycince drzew, to kiedy ujrzeliśmy na własne oczy skalę łysych wzgórz zrobiło na nas ogromnie negatywne wrażenie.

Na samym szczycie góry znajduje się wieża widokowa. Koszt wejścia wynosi 7,60 pln dla dorosłego, zniżki tylko dla dzieci. Widok z góry jest wart ceny, ponieważ z dołu wieży spektakularnych widoków nie ma. Pod wieżą znajduje się sklepik, w którym można spróbować czeskich specjałów: kofoli, dobrego piwa, lentilków czy studenckiej czekolady.

Po euforii zdobycia szczytu warto zajść do schroniska, żeby choć trochę się ogrzać. Schronisko pod Biskupią Kopą jest ok. 10 min drogi ze szczytu. Akurat to miejsce nas nijakie. Niestety moje wyśrubowane kubki smakowe nie zostały zaspokojone, nie było źle, ale do ideału też daleko. Pod schroniskiem jest jednak wiata z miejscem na ognisko. O jakiej porze roku nie szłam zawsze ktoś siedzi przy ogniu, je kiełbaskę czy robi kawę. Także wybór jest 🙂

*Podsumowując tytuł artykułu o robieniu dobrze przez smog jest prowokujący. Sprawił, że ruszyliśmy się z domu, aktywnie spędziliśmy czas. Jednak jest to przerażające, że musimy uciekać kilkadziesiąt kilometrów, aby nie zatruwać swojego organizmu i odpocząć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *