Sens postanowień noworocznych

Każdy z nas je kiedyś miał, wielu wytrwało w nich kilka dni, a konsekwentni okrągły rok. Naturalnie w grudniu po świętach tuż przed Sylwestrem przychodzi taki moment kiedy siadamy i myślimy cóż w tym minionym roku nam się udało, a co nam nie wyszło. Dlaczego tych drugich zawsze jest więcej? *wyjaśnienie na końcu

Pod koniec roku na wielu podróżniczych stronach widoczne są podsumowania – ile odwiedziłem krajów, ile razy leciałem samolotem, ile tego i siamtego. Wydaje mi się, że takie wyliczanie sprawi, że w kolejnym roku będziemy chcieli więcej i więcej. A to może wyzwolić chęć do bicia własnych rekordów. Od tego już niedaleko to utracenia istoty prawidziwego korzystania z uroku podróży.
Fakt faktem my też lubimy się chwalić dokonaniami, ale raczej na bieżąco. Traktujemy to raczej jako formę inspiracji dla innych. Taki pozytywny przykład, że jeśli się tylko chce to w ciągu roku można zrobić naprawdę dużo.

Kiedy podsumowanie mamy już za sobą nadchodzi klasyka gatunku – postanawianie. Wielu z nas planuje: nauczę się hiszpańskiego, odwiedzę co najmniej 10 krajów, rzucę palenie, schudnę x kg. Rozumiem, że niektórzy potrzebują wyznaczać sobie cele. Jednak ja jestem zdecydowanie daleka od tworzenia długiej noworocznej listy punktów do odhaczenia. Życie nauczyło mnie, że w najmniej spodziewanym momencie wywróci naszą długą noworoczną listę życzeń, np. serwując mi kilka lat temu chorobę (która notabene cudownie przewartościowała moje życie na plus). Czasem bywa też tak, że w pierwszym miesiącu próbujemy wprowadzić naraz wszystkie postanowienia, a w lutym już nam się nic nie chce.
Dlatego ja staram się nie wyznaczać bardzo odległych celów oraz zbyt wielu naraz. To z góry pachnie porażką.

Jeśli na coś przyjdzie mi ochota staram się to zrealizować w najbliższej przyszłości. Stąd nieustannie coś planujemy, żyjemy kolejną rzeczą. Regularne planowanie jest dla mnie odskocznią od nużącej pracy, skupiam się na planowaniu kolejnych wypadów czy aktywności.
To taki mój prywatny motywator.
Tak jak aktualnie wiemy, że w ciągu najbliższych dwóch mięcy wybierzemy się na biegówki i do jednej z europejskich stolic. Tak kolejne miesiące to historia, która będzie pisać się na bieżąco.

W jakikolwiek sposób to robicie życzę Wam w nadchodzącym roku, abyście czuli się spełnieni, a wokół Was byli sami dobrzy ludzie! 🙂

*Oczywiście był to żart sytuacyjny – inspirowany końcówką ulubionego niegdyś filmiku PIĄTEK. Zdecydowanie więcej jest rzeczy, które nam wyszły! Robimy to na co przyjdzie nam ochota. I dalej będziemy podążać tym tropem – samych pozytywnych doświadczeń życiowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *