Czeskie Jeseniki

Jesienią przychodzi taki moment, że za oknem szybko zaczyna się robić szaro, buro i ponuro. Jest już zimno, ale jeszcze nie spadł śnieg, więc wszystko dookoła jest jakieś takie zniechęcające.
Tak, też znamy ten stan i podzielimy się z Wami patentem na jesienną chandrę. Zbieramy grupę przyjaciół i wyjeżdżamy na weekend w góry! W naszym wypadku najczęściej w okolicy listopadowego długiego weekendu.

Z racji pospolitego ruszenia omijamy polskie góry, w których miejsca trzeba na ten weekend bookować z dużym wyprzedzeniem, a czasem ciężko od ręki zadeklarować się na wyjazd. W tym roku perełkę znalazł Bartek – czeskie Jeseniki. Początkowo na to hasło wyrażałam duży sceptycyzm – chyba głównie przez moją niewiedzę. Stwierdziłam, że zaryzykujemy 🙂

Opłacało się! Za 50 pln/os. noc wynajęliśmy świetną chatę – Chata u Vleku położoną w miejscowości Kouty nad Desnou. Całą dla nas z ogrzewaniem podłogowym, wyposażoną kuchnią, dwiema salami telewizyjnymi, piłkarzykami, sauną. Położona blisko szlaków pieszych, blisko stoku narciarskiego. 20 miejsc w chacie wypełniliśmy w mgnieniu oka 🙂

Nasza Chata u Vleku

Samej miejscowości nie sprawdziliśmy, bo jako że listopad to miesiąc kapryśny z powodu deszczu czas spędziliśmy przy dźwiękach gitary i na graniu w gry. Za dnia pogoda była dla nas łaskawsza, więc ruszyliśmy na szlak. Poniżej nasze propozycje.

PROPOZYCJA NR 1

Trasa ok. 16-17 km. Kouty nad Desnou, most, bus ->Chata Svycarna -> Cervenohorskie Sedlo -> Kouty nad Desnou, Chata u Vleku

Trochę podejścia, ale później już sama przyjemność spaceru. Obiad do zjedzenia w schronisku.
Mapka trasy:

 

Jak zawsze zaczynamy wędrówkę bez śniegu…

…a z każdym metrem jest go coraz więcej. A radość z tego tytułu widać po nas! 🙂

Chata Svycarna z pysznościami w środku.

Boruvkove knedle z beherovka. Oczywiście nie jest to stały zestaw tylko genialny patent naszego przyjaciela, dzięki któremu za każdym razem dziwnie patrzą na nas w schroniskach podczas składania zamówień 🙂 Próbujcie koniecznie!

Piękne okolice Svycarny.

Oczywiście na sam koniec, abyśmy poczuli, że żyjemy okno pogodowe się zamknęło i rozpoczęła się nasza ulubiona wędrówka
z mokrym śniegiem walącym prosto w twarz 🙂

 

PROPOZYCJA NR 2 

Trasa ok. 6 km. Křížový vrch -> Zlaty Chlum -> Certovy Kameny – Skalní Vyhlídka -> Křížový vrch

Drugi dzień to krótka pętla, ale za to z pięknymi malowniczymi widokami (przy dobrej pogodzie). Wersja na niedzielny spacer, aby zgłodnieć przed obiadem.

 

 

 

Samochodem dojeżdżamy pod restauracje Křížový vrch (Za Pilou 6, 790 01 Jeseník) i tam ruszamy na Zlaty Chlum. Sam szczyt  (875 m n.p.m.) porośnięty jest drzewami, więc na jego szczycie stoi wieża. Jeśli wybierzecie się w bardziej „wakacyjnym” miesiącu niż listopad jest duża szansa, że będzie ona otwarta. Kiedyś znajdowało się tam schronisko, ale spłonęło. Dalej ruszamy ostro w dół w kierunku Certovy Kameny – Skalní Vyhlídka. To miejsce przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Okazuje się, że wystarczy formacja skalna, kilka łańcuchów, metalowych stopni, aby stworzyć piękną atrakcję turystyczną. Nie jednej osobie może zakręcić się w głowie od wysokości i malowniczych krajobrazów widocznych ze szczytu.

Wieża na szcyzcie Zlatego Chluma.

Wejście na Certovy Kameny dostarcza emocji.

Widok na szczycie wynagradza wszystko.


Na zakończenie skoczyliśmy na obiad do czeskiej knajpy z polskim menu, położonej nad uroczym jeziorem.
Restauracje u Jezera (Písečná)

A na koniec wisienka na torcie, czyli nasz wspaniały team, bez którego wyjazd nie byłby taki sam 🙂

 

PS. A kiedy tylko stopnieją śniegi pojedziemy tam sprawdzić dla Was trasy rowerowe, których w tym rejonie jest mnóstwo… już nie możemy się doczekać 🙂

Autor: Adrianna Płuciennik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *